Kapłani posługujący w naszej parafii

 

Ks. Proboszcz Dariusz NENCA

Pochodzi z Chojnic. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk biskupa Jana Szlagi w 1995 roku. W parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej pełni służbę od 2016 r.

Historia ks. proboszcza

 

Ks. Wikariusz Łukasz PALUSZEWSKI

Pochodzi z Cekcyna. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk bp. Ryszarda Kasyny w 2015 roku.

W parafii posługuje od 2018 roku.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ks. Wikariusz Daniel CIEMNIEWSKI

Pochodzi z Tczewa. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk bp. Ryszarda Kasyny w 2019 roku. W parafii posługuje od 2019 roku.

 

 

Ks. Proboszcz Dariusz Nenca

"Wielbi dusza moja Pana". Krótka historia życia.

 

Urodziłem się 22 sierpnia 1968 r. w Chojnicach, w dniu, w którym przypadało wspomnienie Niepokalanego Serca Maryi. Ten fakt, wierzę, miał i ma decydujący wpływ na całe moje życie. (Rok później był to dzień, po zmianach kalendarza liturgicznego, wspomnienia Matki Bożej Królowej). Tak jest do dziś.

Jestem czwartym dzieckiem Bolesława i Gizeli. Mam trzy siostry: Mirosławę, Elżbietę i Bogumiłę oraz młodszych braci: Piotra i Grzegorza, który też jest kapłanem. Chrzest otrzymałem w dnia 18 września tego roku w parafii ścięcia św. Jana Chrzciciela. Szafarzem sakramentu był ks. Nikiel. Podczas chrztu mój tata prosił dla mnie o dar powołania. Powiedział o tym po latach. Modlitwa się spełniła. Byłem, wraz z bratem Piotrem wiele lat ministrantem. Tata szczególnie uczył nas i mówił o miłości do Maryi. Jego słowa: „kochaj Maryję” pozostały mi głęboko w sercu.

W domu modliliśmy się wieczorami na wspólnym różańcu. Wiele zawdzięczam moim rodzicom i w sposób szczególny mojemu śp. już ks. proboszczowi Aleksandrowi Kłosowi. Ustawicznie modlił się o powołania kapłańskie i rozmawiał często o pięknie kapłaństwa. Czasem nawet można było traktować jego zachęty jako zbyt bezpośrednie i natrętne, ale skuteczne w kilkudziesięciu przypadkach. Wielu powołanych wyszło z naszej parafii MB Królowej w Chojnicach. On kierował nas i nasze myśli ku Bogu i uwrażliwiał na głos Pana. Wiele Mu zawdzięczamy. Wspominam te wczesne lata z służby przy ołtarzu, z „odprawianych” mszy św. przez nas młodych ministrantów. Gdy miałem 10 lat wybrana na papieża Polaka, wielkiego Jana Pawła II. Przed Telewizorem oglądałem wybór z moim Tatą. Płakał. Radość nasza była przeogromna. Jego Osoba, pontyfikat, życie, charyzmat wywarł na nas wszystkich ogromny wpływ. Trwa to do dziś.

W parafii Zwiastowania NMP w Chojnicach trwała peregrynacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Każda chętna rodzina czy osoba mogła przyjąć w swoim domu Maryję. W czasie nawiedzenia w naszym mieszkaniu na ul. Gimnazjalnej, zgromadzeni przy ołtarzyku modliliśmy się wspólnie m.in. o nowe mieszkanie z racji nieodpowiednich warunków mieszkaniowych dla mojej Mamy, chorej na astmę. Akurat w trakcie modlitw przyszła komisja rozpatrująca podania o nowe lokum. Tata zawyrokował, że Matka Boża wyprosi nowe mieszkanie. Tak się stało i wkrótce przeprowadziliśmy się do nowego bloku, który należał terytorialnie do nowo tworzonej parafii MB Królowej Polski, której duszpasterzował i pierwszym proboszczem i budowniczym został ks. prałat Kłos.

Także znowu ten kapłan towarzyszył mojej drodze powołania. I znowu tez Maryja była bardzo blisko naszych spraw. W 1989 r. w naszej parafii miało miejsce nawiedzenie obrazu – kopii Jasnogórskiej Królowej. Przeżycie było niesamowite dla całego miasta. Z naszej parafii obraz uroczyście został przeniesiony do parafii farnej w Chojnicach pw. Ścięcia św. Jana Chrzciciela.

Tam na Mszy św. doświadczyłem szczególnego dotknięcia łaską bożą. Ewangelia była o kobiecie cudzołożnej, którą miano zamiar ukamienować. Słuchałem, stojąc pod chórem tej perykopy. Trafił w moje serce dialog Jezusa z tą kobietą. „Niewiasto, gdzie oni są? Nikt cię nie potępił? Nikt Panie – padła odpowiedź. I Ja ciebie też nie potępiam, idź, a od tej pory już nie grzesz”. „Ja ciebie nie potępiam”. „Nie grzesz”.Od tej pory tylko myślałem o kapłaństwie. Ale równocześnie bałem się powiedzieć Chrystusowi swoje „fiat”. Zdawałem sobie sprawę ze swojej niegodności, grzeszności, słabości. Ta chwila przeważyła lęk i obawy. Wówczas po raz pierwszy w życiu doświadczyłem tak cudownej miłości i miłosierdzia Boga. Uznałem w sercu, że jestem grzesznikiem, ale jednocześnie i to, że Bóg jest Miłością, że mnie kocha jako grzesznika, że mnie powołuje bym nie grzeszył więcej. Byłem pewien, że Bóg nie powołuje ludzi „dobrych”, bez grzechu. Bóg wybiera grzeszników. To mi wystarczyło. Nie czułem się godny by iść za Jezusem, wiedziałem kim jestem, znałem siebie. Ale słowa Pana „Ja ciebie nie potępiam” wlały wiele ufności. Takiego Boga chciałem nieść innym, taki, prawdziwy, wspaniały Bóg mnie porywał i zachwycił. Dlaczego by nie mówić innym co mnie spotkało, w co sam uwierzyłem?

Po zdanej maturze oznajmiłem Mamie, że idę z dokumentami do ks. proboszcza, że chcę iść do Seminarium. Mama w kuchni spojrzała się na mnie, przerwała pracę, powiedziała, że teraz chce mi coś wyjawić. Powiedziała ze łzami w oczach, że będąc ze mną w ciąży lekarz proponował zabicie mnie. Rodzice mieli już trójkę córek. Mama chorowała na astmę. Lekarz straszył, że przy tej chorobie ciąża grozi śmiercią Mamy. Zresztą, po co pani czwarte dziecko? - powiedział. Wzruszyłem się bardzo po tych słowach.

Droga do plebanii była przebyta bardzo emocjonalnie. Myśli i te słowa odzywały się długi czas. Jaką mam kochaną Mamę, pomyślałem. Mam dług wobec Boga, rodziców za to, że istnieję, że otrzymałem dar istnienia.

Po decyzji pójścia do seminarium pierwszy raz w życiu tak namacalnie poczułem, że istnieje zło. Przeżywałem prawdziwą walkę wewnętrzną – odczułem bliskość szatana, jego podszeptów i osądów wobec mnie, straszenie, wlewania niepokojów i lęku: „ty chcesz być księdzem?” „Ty, taki grzesznik?”. Modlitwą i przyzywaniem Boga i Maryi udało się to przejść i pokonać.

Z moim przyjacielem Irkiem, z którym przygotowywaliśmy się do matury i który też wyznał, że chce pójść do seminarium, pojechaliśmy na spowiedź generalną na Jasną Górę. Znowu Maryja. Kolejny raz Jej bliskość dodawała nam wsparcia i otuchy. W Jej domu było wspaniale. Tę spowiedź wspominam jak tą, pierwszy raz w życiu przed I Komunią świętą. Bóg jest cudowny i wspaniały!

Wchodząc do gmachu Seminarium z dwiema walizkami, na samym progu, jakby samo z siebie wyszło ze mnie, z samej głębi mojego serca wezwanie: „Maryjo Tobie się zawierzam, ten czas, drogę, powołanie. Bądź Maryjo ze mną”.

Lata seminaryjne to piękny czas. Nowa rzeczywistość, wielkie plany, cudowna perspektywa, kaplica do dyspozycji, same nowe, choć trudne czasem mądrości, koledzy z tymi samymi pragnieniami. Przeszliśmy wiele prób, zmagania, wiele wyborów… . Ale zawsze bliskość Maryi była tak bardzo odczuwalna. Modlitwa szczególnie bliskich, w domu, parafii, w Kościele… . Wytrwaliśmy do końca.

Na egzaminie rigorosum z teologii dogmatycznej byłem już wymęczony tyloma egzaminami w jednym ciągu zdawanymi. Czułem ogromną pustkę. I znowu poczucie bezradności i znowu wezwanie do Maryi. Losowanie tezy…. W pytaniu po łacinie przed komisją egzaminacyjną, w której był profesor z Lateranu, było słowo „Maria”. Cud, znak. Teza z pytaniem była o Maryi. Czułem, że zdam. Maryja pomogła, pokazała, że była blisko. Zdałem wszystko. Droga do święceń otwarta. Bóg chce bym był księdzem. Radość i łzy. Nie da się opisać. Tylko telefon do Mamy. Zdałem. Mogę być diakonem. Bogu chwała! I Maryi cześć!

Święcenia diakonatu przyjąłem 23 czerwca 1994 r. z rąk J.E. Księdza Biskupa Jana Bernarda Szlagi, w dzień ojca. Myślałem wówczas, że jest to również dar dla Taty i Mamy, za ich zaufanie Bogu, Maryi, za ich wiarę, prostotę serca, w ogóle posłuszeństwo wobec Boga. Praktykę diakońską odbywałem w Kamieniu Krajeńskim, miasteczku urodzin mojej Mamy oraz w Lęborku, gdzie potem jako wikariusz pracowałem 9 lat.

Święcenia kapłańskie otrzymaliśmy w Pelplinie dnia 4 czerwca 1995 r. Szafarzem sakramentu był również ks. biskup Jan Bernard Szlaga.

Prymicja w rodzinnej parafii w środę, w godzinie Miłosierdzia. Błogosławieństwo rodziców przed Mszą św. i ich słowa błogosławieństwa. Pamiętam, że było o Maryi i bym był miłosierny… .

Pierwsza parafia w Lęborku – Parafia Matki Bożej Królowej Korony Polskiej i ks. kan. dr Henryk Krenczkowski, mój pierwszy wspaniały proboszcz. Człowiek otwarty na Ducha Świętego, pobożny kapłan. Bardzo zatroskany o rozwój licznych form duszpasterstwa. Zawsze pozwalał rozwijać skrzydła i nigdy nie gasił naszego zapału. Cieszył się różnymi inicjatywami duszpasterskimi. Wspaniałe lata, wspaniały czas, cudowni ludzie, pierwsze lata kapłańskiej gorliwości i zapału. Pozostaną na zawsze w sercu te przeżyte chwile. 9 lat blisko Maryi, wspaniała młodzież, prężne grupy modlitewne, wspaniałe świadectwa. Człowiek czuł się potrzebny, kochany, omodlony. Wspólne rekolekcje, wyjazdy na rekolekcje, dyrektorowanie w zespole szkół katolickich, spotkania i rozmowy z kochanymi chorymi, jubileusze, rocznice…. Życie z radościami i smutkami. Pogrzeb śp. Ks. Jarka Piekarskiego, kilkanaście dni po wypadku, tym bardziej bolesne i przykre. Wiele powołań, zaproszeń na Msze prymicyjne, kazania prymicyjne swoich byłych ministrantów, wiele lat różnych akcji z panem Zbyszkiem Rudykiem, szaleńcem Bożym wraz z figurką Maryi Fatimskiej po rodzinach parafii,. …. . Pielgrzymki piesze na Jasną Górę ze wspaniałymi ludźmi. Wiele by pisać… . Jednym słowem moja „pierwsza miłość” jeszcze z czasów diakońskiej mojej praktyki.

Potem piękne, malowniczo położone Koronowo. Ks. proboszcz prałat i dziekan Henryk Pilacki. Człowiek wielkiej dyscypliny, porządku i wielki gospodarz. Piękna kolegiata to świadectwo jego miłości do Kościoła. Wspaniała wspólnota ludzi zaangażowanych w życie parafii.

Po trzech latach przejście do Świecia. Ks. kanonik i dziekan Wiesław Kubiak. Teraz już śp. Był wikariuszem w mojej rodzinnej parafii w Chojnicach. Człowiek poddany Duchowi Świętemu, zawsze potwierdzający swoje nawrócenie i głoszący Miłosierdzie Boże. Zawsze stawiał na własne zaangażowanie i odpowiedzialność. Wielki budowniczy kościoła parafialnego, serdeczny, przyjazny, otwarty na ludzi. Kochał biednych i potrzebujących. Umiał i pozwalał w poczuciu wolności przeżywać każdy dzień w parafii. Niech odpoczywa w pokoju.

Po Świeciu poszedłem na moje wymodlone i utęsknione pierwsze probostwo do nieznanych zupełnie Lalkowych. Zmarł mój poprzednik śp. Ks. Stanisław Gołąbek. Człowiek bardzo skromny, oczytany, honorowy, pozostawił wiele dobrych uczuć i wspomnień w parafianach. Parafia jest mała i potrzebująca dużych remontów. 7 lat trudnej i pięknej posługi na popegeerowskiej parafii. I cuda opatrzności Bożej. Zawierzenie parafii Maryi, również parafian i wszystkiego co ją stanowi, przynosi dotąd błogosławione owoce. Mój następca, ks. dr Wojciech Kardyś umie to zauważyć i pięknie dalej kontynuować. Bóg zapłać za wielu ludzi o gorących sercach. Wielkie remonty, przyznane wielkie sumy dotacji na ich realizację, postawione krzyże w każdej wiosce i na roztajach dróg, procesje z figurką fatimskiej Pani. Studia doktoranckie z teologii duchowości i teologii moralnej z sąsiadem ks. Tadeuszem Galikowskim. Piękne doświadczenia i owoce. Kolejne poznane piękne sprawy.

Szczególnie w tym miejscu pragnę podziękować śp. już pani Halince, wieloletniej gospodyni. Oddana całym sercem, prosta, skromna, pracowita staruszka. Niech odpoczywa w pokoju. Na zawsze pozostanie w moim sercu. Niech błogosławi pani Monice, która pisząc wnioski o pomoc na remonty przyczyniła się do realizacji wielu inwestycji. Dziękuję pani architekt Justynie, panu Alkowi, wykonawcy prac remontowych. Wielkie zasługi ma pan radny Waldemar Klejna. Człowiek wieloletniej, bezinteresownej pomocy. Na każdy telefon, złota rączka i złote serce. Zawsze ofiarny i dyspozycyjny. Wspaniali radni, ich rodziny, oddani ministranci, parafianie. Niech Pan Bóg wszystkim błogosławi! Miło wracać do minionych lat i przy okazji spotkań w radości powspominać i podziękować za tyle dobra.

Staram się, by moi parafianie bardziej jeszcze kochali Maryję, wtedy łatwiej kochać Boga i Kościół. Dziękuję za pomoc i owocną współpracę ks. Lesławowi Idzikowi, ks. Karolowi Ciesielskiemu, moim pierwszym wikariuszom. Bardzo mile wspominam nasz wspólny czas. Dziękuję Opatrzności Bożej za obecność na parafii śp. Ks. seniora Stefana Rogowskiego. Kapłan ten pozostawił z naszych sercach wiele „cichego” dobra. Jego doświadczenie, przeżyte lata kapłańskie ubogacały nas i nasze kapłańskie życie. Bóg zapłać pani Jadzi za posługę w Lalkowach i teraz obecnie.

Po licencjacie, akurat w dzień egzaminów, w roku miłosierdzia, otrzymałem dekret biskupa do nowej parafii – św. Katarzyny w Starogardzie Gdańskim. Zawsze po śmierci poprzednika dostawałem dekret. Wtedy ks. Stanisława Gołąbka, teraz po śmierci śp. Ks. Witolda Krefta. Nowa rzeczywistość i nowe wyzwania. Ufam, że kieruje nami Opatrzność Boża. Choć zawsze pragnąłem być w parafii maryjnej. Bliscy tłumaczyli mi, że może nie chodzi o tytuł maryjny parafii, ale by ona taka się stawała. Może tak ma być.

Skoro Rok Miłosierdzia, to Jadłodajnia dla ubogich, to wolontariusze… . Taki pomysł i pragnienie serca przerodził się w konkret. Biednych jest wielu. Nawet trudno przypuszczać, ile osób przychodzi po pomoc. Dziękuję wolontariuszom z całego serca. Dziękuję wszystkim za przyjęcie, modlitwę, współpracę i hojność serca. Dziękuję czcigodnemu panu Jerzemu Cieśniewskiemu, naszemu wieloletniemu organiści, obecnie radnemu, człowiekowi nad wyraz sumiennemu, o dobrym sercu, prawym umyśle, człowiekowi, który dzieli się z nami swymi cennymi doświadczeniami i obserwacjami.

Dziękuję panom radnym, panom kościelnym, członkom grup, obecnym ks. wikariuszom – ks. Łukaszowi Paluszewskiemu i ks. Danielowi Ciemniewskiemu. Pierwszy mój ks. wikariusz jako neoprezbiter. Dziękuję za ich zaangażowanie, wiarę, owocną posługę. Dziękuję Panu Bogu za powołania z naszej parafii: Radka i Krystiana. Szczególnym znakiem opieki Maryi nad naszą parafią są bracia, którzy pragną uczyć się miłości do Maryi – za Wojowników Maryi, za wspólne naśladowanie i uczenie się kochać Boga i Maryję przez codzienne nawrócenie i wynagradzanie, codzienny różaniec. Rok temu przystąpiliśmy w Niepokalanowie z braćmi: Mariuszem, Krzysztofem i Danielem do tej pięknej wspólnoty. Trwamy przy Maryi i jest nas coraz większa rzesza czcicieli Maryi. Chwała Panu!

Dziękuję wszystkim za wspólne kroczenie drogami wiary. Dziękuję Bogu i Maryi za wiele łask już otrzymanych, których najlepszym i największym, spośród spraw materialnych, jest wyremontowanie naszej potężnej wieży – „palca Bożego”, pięknej wizytówki naszego miasta. Na niej umieszczona jest figura Chrystusa naturalnych rozmiarów. Naszym pragnieniem jest nałożyć na głowie Chrystusa korony i ogłosić Chrystusa Królem Starogardu. Daj Boże!

Z Bożą pomocą staramy się budować świątynię duchową naszych serc. Przed nami i całą naszą wspólnotą wielka uroczystość - 50-lecie erygowania Parafii (w 2031 r.). Wiele jeszcze przed nami planów i koniecznych prac. Wielu nam w tym dopomaga. Bóg zapłać. Jest również, niestety, wiele osób żyjących daleko od Boga, życia i spraw parafii. Jest również wiele spraw trudnych do naprawy, przemodlenia. Niech Maryja, której się tak często zawierzamy wyprosi cud przemiany serc! Peregrynacja figury Maryi po naszych domach, która trwa już kilka lat, na pewno przyniesie wiele błogosławieństw! Maryjo! Tobie zawierzam nas i to wszystko, co nas stanowi!

Jubileusz to czas szczególnych łask. Nie tylko dla jubilata. Tak wierzymy. Tak było w poprzedniej parafii – św. Barbary w Lalkowach. Wtedy przypadała wspaniała rocznica 600-lecia parafii. Jubileusz zapoczątkował wiele wspaniałych łask. Niech ten obecny i nadchodzący jubileusz parafii, która powstała w kwietniu 1981 roku będzie nowym Zesłaniem Ducha Świętego.

Proszę wszystkich byśmy przemodlili nasze życie, sprawy osobiste i parafialne, naszej umiłowanej Ojczyzny, by Maryja potwierdzała, że przy Jezusie naszym Królu, jest obecna jak w Kanie galilejskiej i wyprasza dla nas liczne cuda.

Na zakończenie tych krótkich, najważniejszych wspomnień zapewniam o modlitwie i wdzięczności mojego kapłańskiego serca. Proszę o modlitwę. Z serca Wam, kochani błogosławię. Niech Was i Wam dobry Bóg hojnie błogosławi! Amen!
Z Maryją przy Jezusie!

Starogard Gdański, 4 czerwca 2020 r., w święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana

TOP